Śniadanie Jamesa Bonda

Czy ktoś z was pamięta, żeby James Bond kiedykolwiek jadł śniadanie? Bo mi wydaje się, że rano to on „jadał” głównie kobiety. Gdyby śniadanie postanowił jednak zjeść, pasowałaby do niego lampka szampana. Bąbelkami rozpoczyna się więc „Śniadanie 007” w szwajcarskiej restauracji Piz Gloria na szczycie Schilthorn (2,970 m n.p.m.).  Jej obrotowa konstrukcja zagrała „W tajnej służbie Jej Królewskiej Mości” – Bondzie z 1969 roku. W rolę agenta wcielił się tu (jednorazowo) George Lazenby. No ale zastąpić Sean’a  Connery’ego łatwo nie było. Kto film ledwie pamięta, ten kreację Piz Gloria przypomni sobie w fajnym, interaktywnym muzeum. Można tu zobaczyć jak James Bond rzuca śnieżkami, wkleić swoją twarz w filmowe kadry, „polatać” helikopterem, „ruszyć w pościg” bobslejem  zobaczyć fragmenty filmu. W ostatniej ze scen Piz Gloria  spektakularnie wylatuje w powietrze. A że to efekty sprzed 40 lat, śmiechu przy tym co niemiara. I tak, w oparach filmowej sławy i wśród pięknych widoków można tu wciąż zjeść śniadanie godne 007. Koszt 29 franków.

image

image

image

image

4 comments

  1. Piotr

    zielone figi, jogurt, czarna kawa – takie śniadanko zamówił w hotelu w Stambule w odcinku „From Russia With Love” – pozdrawiam :-)

Dodaj komentarz

Możesz użyć HTML:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>