Pilot mowi „God bless you” a stewardesy urzadzaja quiz… czyli latanie na Filipinach

Panie i Panowie, mowi kapitan.  Pogoda na Palawanie dobra, 32 stopnie, turbulencji brak. Udanego lotu, niech Bog was blogoslawi! Tyle kapitan. Ale w koncu Filipiny, katolicki kraj. Z ponad 90% praktykujacych wiernych. Moja sasiadka na siedzeniu obok modli sie przed zjedzeniem posilku. A my lecimy blogoslawieni.
Do akcji wkraczaja stewardesy.  Rozbawione i rozesmiane oglaszaja konkurs. Mozna wygrac lotnicze gadzety. Wczesniej niczym wodzirej zarzadzaja zbiorowe brawa na rozgrzewke. Azjaci wybuchaja gromkim aplauzem. Luty miesiacem milosci wiec pytania beda o zakochane pary. Chinczycy juz po zdaniu: maja 6 dzieci – niczym uczniowie w podstawowce wymachuja podniesionymi rekami. Filipinczycy rozkrecaja sie przy lokalnych zakochanych. Bialasy – sztywniaki jakos sie nie bawia tylko rozgladaja zdezorientowani wokol. Wygrac mozna firmowe zawieszki na bagaz. Niebieskie. W ksztalcie samolotu.

image

Dodaj komentarz

Możesz użyć HTML:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>